Miałem wkleić inną notkę, którą z resztą napisałem po kryjomu siedząc w biurze gdzie mam praktyki, ale dziś coś we mnie pękło i nie mam ochoty pisać o pracy i pieniądzach. W ogóle nie mam ochoty na nic, poza tym żeby zasnąć i obudzić się w zupełnie innej rzeczywistości, jako ktoś inny.
W zasadzie dziś wieczorem zaczęło się wszystko od kilku uwag An, ale zbierało się to we mnie od dłuższego czasu. Znacznie dłuższego.
Crush… Po prostu crush. System przeciążony, can’t take any more of this shit. Spędziłem pół pierdolonej godziny na bezsilnym płaczu, oblewając twarz wodą żeby zmyć to wszystko z siebie, nie wiem dokładnie co…
An znowu żartował ze mnie, że taki gejowy jestem niby. Mówiłem mu już wiele razy, że nie sprawia mi przyjemności słuchanie czegoś takiego, ale jemu najwidoczniej sprawia przyjemność żartowanie w ten sposób. Wcześniej mówiłem mu o tym jak podchodzę do swojej orientacji i że nie chce być uważany za geja, bo nim nie jestem. Że nie mam nic do nich, ale nie chcę być tak nazywany ani postrzegany. Nie czuję się jednym z nich. I co mi powiedział? „Daj spokój, oboje wiemy, że jesteś homo”. Potem znowu zacząłem myśleć o tym jak bardzo muszę być beznadziejny i że nie dziwię się, że mam rosnącą niechęć do gejów, jak się zawsze nasłucham. Kiedyś tak nie było, teraz coraz częściej się irytuję. No i potem uniosłem się, moim zdaniem nie wiele, ale jak zawsze kurwa An wziął to do siebie i sobie poszedł. Już w dupie to miałem, nawet cieszyłem się że zniknął. Już myślałem tylko o jednym; nie chcę być żadnym pierdolonym gejem, nienawidzę tego, nie chcę mieć z tym nic wspólnego, zostawcie mnie w spokoju! A jeżeli jestem faktycznie? Jeżeli preferencję do M tylko ukrywam za niby pociągiem do kobiet? Dlaczego muszę mieć tak przejebane? Dlaczego nie mogę być normalny, nie wyróżniający się niczym? Jeszcze zapewne wchodzi w to wszystko zazdrość, o to co oni mają, a ja nie i wkurw, że za takie zero uważają kaemów. Że tylko pierdolone chuje się dla nich liczą.
Nie wiem dlaczego mam z tym taki problem. Niektórzy homo kaemi wydają się zadowoleni ze swojej preferencji. Ja osobiście uważam, że dla mnie to całkowita siepa, nie mając przy tym nic do samej homo orientacji i będąc świadomym, że lubię chłopaków i chciałbym się im podobać (ale kobietom też! Głównie!). Na co dzień staram się nie myśleć za dużo, ale dziś byłem skrajnie rozwalony i załamany, bezsilny, z wyjebem na całe popaprane życie. Miałem dość tego, że jestem jakimś jebanym transem (bo do tego też nie lubię się przyznawać ani o tym rozmawiać). Wyszedłem z łazienki i pomyślałem, że to za wiele dla mnie, że łatwiej być normalną hetero laską. Że może przekonam się w takim właśnie momencie, że poszukam starych ubrań w kartonie, że spojrzę w lustro i zobaczę odpowiedź… ale nawet nie tknąłem kartonu. Nie potrafiłem wziąć do ręki ani jednej gównianej rzeczy.
Nie wiem co jest grane. ‘Im dalej w las’, tym mniej chcę żeby inni mieli mnie za jakiegoś pedała. Tym bardziej nie znoszę tego jak wyglądam. Tym mniej wiem co ze sobą zrobić, bo widzę na co siebie skazuje. Mam już taki chaos w głowie pisząc to, że nie mam pojęcia co o sobie myśleć... Chcę się znieczulić i obudzić w innej rzeczywistości, jako ktoś inny. Bo to jest poważny konflikt; lubić coś i jednocześnie nienawidzić za to, że to lubisz.
Forgive, że nie odpiszę nikomu dziś, ale już 3:30 praktycznie, a ja jutro znowu mam dzień od samego rana wypełniony : /
